Czym dla mnie jest styczeń?
Styczeń to selekcja, nie start.
To moment, w którym nie przyspieszam, tylko zatrzymuję się
i decyduję, co naprawdę ma sens w kolejnym roku.
Biorę urlop na początku roku nie po to, żeby odpocząć od pracy,
ale żeby uporządkować życie. Styczeń to selekcja tego, co zostaje ze mną na kolejny rok.
Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego w ogóle zacząłem pisać i czym jest dla mnie inwestowanie czasu, pierwszy wpis na tym blogu porządkuje to od samego początku:
👉 https://jakinwestowacswojczas.pl/pierwszy-wpis/
Styczeń to selekcja, czyli porządkowanie przez decyzje
Selekcja zamiast rozpędu
Styczeń to u mnie porządki.
Prawdziwe. Fizyczne i mentalne.
Szafa, Sprzęt., Rzeczy, które „może się kiedyś przydadzą”.
W tym roku skończyło się to dwoma workami rzeczy.
Około 80% oddałem do kontenerów dla potrzebujących.
Reszta trafiła do utylizacji – bo po prostu nie nadawała się już do użycia.
Nie dlatego, że były złe.
Dlatego, że nie były już spójne z tym, kim jestem teraz.
Chaos to brak decyzji, nie brak czasu
Często mówimy, że nie mamy czasu.
Prawda jest mniej wygodna.
Nie brakuje nam czasu.
Brakuje nam selekcji.
Zostawiamy w kalendarzu rzeczy, które dawno przestały mieć sens.
Spotkania z rozpędu, Zobowiązania z przyzwyczajenia czy Projekty, których nikt już naprawdę nie ciągnie – nawet my sami.
Styczeń to moment, w którym to czytam na nowo nie zastanawiając się długo.
Bez sentymentów i bez tłumaczeń. Podejmuję decyzję.
Co zostaje, znika, a co było tylko ruchem pozornym.
O decyzjach i ich realnym wpływie na czas pisałem już wcześniej szerzej.
Ten wpis jest naturalnym rozwinięciem tamtych przemyśleń:
👉 https://jakinwestowacswojczas.pl/jak-decyzje-wplywaja-na-czas/
Styczeń to selekcja, więc planowanie oznacza rezygnowanie
Planowanie roku nie polega u mnie na dopisywaniu nowych celów.
Polega na usuwaniu.
Zdarzeń.
Projektów.
Kierunków, które nie są spójne z tym, co naprawdę ważne.
Rodzina, wyjazdy, sport i praca.
W tej kolejności.
Styczeń to nie start
Styczeń to moment, w którym zdejmujesz plecak, który niosłeś przez ostatni rok, i sprawdzasz, co w nim jest.
I masz odwagę powiedzieć:
– tego już nie niosę
– tego nie potrzebuję
– to mnie tylko spowalnia
Bo nie wygrywa ten, kto zaczyna szybciej.
Wygrywa ten, kto wie, co zostawia za sobą.
Styczeń to selekcja: ciągłość zamiast zrywu
To myślenie przeniosłem też w ruch i aktywność fizyczną.
Nie w formie jednorazowego zrywu,
tylko ciągłego procesu.
Dlatego powstało Wyzwanie 365 dni –
jako test konsekwencji, nie motywacji.
Nie po to, żeby codziennie być w formie.
Tylko po to, żeby zawsze wracać.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda taka droga w praktyce:
👉 https://jakinwestowacswojczas.pl/wyzwanie-365-dni/
Jak czytać ten blog?
Każdy z nas ma inną drogę.
Inną historię, inne doświadczenia i inne warunki startowe.Wpływ na to, kim jesteśmy dzisiaj, ma wszystko – od miejsca, w którym się urodziliśmy, przez ludzi, których spotkaliśmy, aż po decyzje, które podejmujemy teraz.
Dlatego to, co u jednego działa dobrze, u kogoś innego może nie zadziałać wcale.
Nie piszę po to, żeby ktokolwiek mnie naśladował.
Te treści mają być inspiracją, z której możesz skorzystać – jeśli coś z nimi rezonuje.Najważniejsze nie jest kopiowanie cudzej drogi.
Najważniejsze jest bycie sobą i podejmowanie własnych decyzji.Dlaczego w ogóle powstał ten blog?
Decyzja o jego stworzeniu była osobista.
Chciałem mieć miejsce, w którym moi najbliżsi będą mogli sięgnąć po moje doświadczenia i przemyślenia – dziś albo za kilka lat.
Z czasem okazało się, że jeśli te teksty pomagają także innym, to tym bardziej warto je zapisywać i porządkować.
Dlaczego biorę za te wpisy odpowiedzialność?
Za te teksty daję gwarancję.
Nie boję się tego powiedzieć.Nie piszę rzeczy, które gdzieś przeczytałem i przepisałem.
Nie składam treści z cudzych cytatów ani modnych teorii z internetu.To wszystko powstaje na bazie moich doświadczeń, obserwacji i decyzji.
Na bazie drogi, która bywa wyboista, czasem kręta, ale prawdziwa.Ten blog jest zapisem życia w procesie.
Nie wersją idealną.
Nie gotowym obrazkiem.Po co to miejsce istnieje?
Chciałem mieć coś swojego.
Miejsce, do którego można wrócić, gdy trzeba się zatrzymać albo podjąć decyzję.Ten blog nie musi Cię do niczego przekonywać.
Ale może ułatwić decyzję.
Może być punktem odniesienia.
Podobnie jest z finansami.
Jedną z najtrudniejszych decyzji ostatnich lat było dla mnie długoterminowe myślenie o kredycie, bez gwarancji i bez komfortu „tu i teraz”.
Jeśli ten temat jest Ci bliski, ten tekst jest jego mocnym uzupełnieniem:
👉 https://jakinwestowacswojczas.pl/masz-kredyt-ten-wpis-jest-dla-ciebie/
Jeśli te treści są Ci bliskie – zostań na dłużej.
Zostaw komentarz, zareaguj, daj znać, że tu jesteś.
A jeśli chcesz być na bieżąco, możesz zapisać się do newslettera.
Wystarczy adres e-mail.
Dzięki temu jako pierwszy dowiesz się o nowym wpisie
i realnie pomożesz mi rozwijać to miejsce.
